Zarząd poznańskiej fabryki walczy o to, by niemiecki koncern produkował w niej nową generację samochodów caddy. Bez rozbudowy nie będzie na to szans, ale na taką inwestycję nie zgadzają się mieszkańcy Zielińca.
W poniedziałek przedstawiciele Volkswagena spotkają się z mieszkańcami. Będą przekonywać do swojej inwestycji. Gra toczy się o wysoką stawkę, bo decyzja władza koncernu Volkswagen o wyborze miejsca produkcji nowej generacji caddy będzie miała ogromne znaczenie. Zapewni fabryce w Antoninku i jej pracownikom spokojny byt na kolejnych 20-30 lat. W grę wchodzi też zwiększenie zatrudnienia oraz inwestycje warte dziesiątki milionów euro. Jeśli koncern zdecyduje, by to właśnie w Poznaniu powstawały nowe samochody caddy, produkcja ruszy ok. 2015 r.
Plany firmy budzą jednak niepokój okolicznych mieszkańców. Sprzeciw budzi przede wszystkim pomysł zamknięcia ul. Smołdzinowskiej, która miałaby się stać wewnętrzną drogą dla rozbudowanej fabryki. Miejska Pracownia Urbanistyczna przystąpiła już do opracowywania planu zagospodarowania strefy przemysłowej w Antoninku, która umożliwi rozbudowę zakładu.
Smołdzinowska to dziś główny dojazd do Zielińca, ulicą kursuje autobus linii 66. Według Volkswagena, istnieje jednak możliwość innej organizacji ruchu w tym rejonie, a rolę nowego dojazdu mogłyby pełnić przebudowane ul. Leśna lub Sośnicka. Władze poznańskiej fabryki zapewniają, że Smołdzinowska na pewno nie zostanie zamknięta, dopóki nie zostanie zagwarantowana mieszkańcom dobra komunikacja alternatywną drogą.
Obawy mieszkańców budzi też planowana budowa nowych hal. W Zielińcu można usłyszeć głosy, że mają one mieć wysokość 40 m, ale VW zaprzecza. – Wysokość nowych budynków nie przekroczy 22 m, a więc będzie niższa od istniejących hal – mówi Piotr Danielewicz, rzecznik poznańskiej fabryki Volkswagena.
Źródło: Gazeta Wyborcza





